Opaska fitnes bez ekranu od Google czyli Fitbit Air oficjalnie

Google/Fitbit w końcu odkorkowało szampana. Po miesiącach teaserów z Stephenem Currym (tym pomarańczowym paskiem na jego nadgarstku) mamy oficjalną premierę Google Fitbit Air – czystej, bezekranowej opaski fitness, która celuje prosto w Whoop 5.0, Amazfit Helio Strap i wszystkich, którzy mają dość smartwatchy świecących po oczach.

Cena? 99,99$ (ok. 400 zł na start). W zestawie 3 miesiące Google Health Premium gratis. Pre-order ruszył od razu, dostawa od 26 maja. I tak w Polsce oficjalnie nie kupisz (jeszcze), ale można sprowadzić np z Niemiec, Wielkiej Brytanię, Francji czy Włoch.

Design, waga, możliwości 

To nie opaska, a prawie niewidoczny „pasek” – elektronika waży tylko **5,2 g**, cały zestaw z paskiem **12 g**. Moduł wciska się od dołu w pasek, wyjmuje jednym kliknięciem od góry. Regulowany pasek ze stalową klamrą (nieskończona regulacja długości – kto nosił Whoop, ten wie, jak to jest game-changer). Kolory startowe: Obsidian (czarny), Lavender, Berry. Dodatkowe paski dokupisz za ok. 35 USD (w tym Performance Loop, Active Band, Elevated SoftFlex czy nawet Metal Mesh). Materiał oddychający, z recyklingu – komfort podobno wyższy niż u konkurencji.

Brak ekranu – celowo. Zero rozpraszania. Wszystkie dane lecą do nowej apki **Google Health** (Fitbit app odchodzi do lamusa).
Bateria: Realne 7 dni ciągłej pracy. 5 minut ładowania = cały dzień.
Czujniki – optyczny pulsometr (tętno, AFib, HRV – zmienność rytmu zatokowego), 3-osiowy akcelerometr + żyroskop, SpO2 (natlenienie krwi), czujnik temperatury skóry, automatyczne rozpoznawanie aktywności.
Do tego wodoodporność 5 ATM (50 m) i łączność Bluetooth 5.0 + wibracje (ciche alarmy, powiadomienia o baterii).

Subskrypcja: Core tracking (tętno, sen, kroki, podstawowa aktywność) to działa za darmo. Pełny AI-coach (Google Health Coach na bazie Gemini) + to już Google Health Premium (po 3 miesiącach gratis: 9,99 USD/miesiąc lub 99,99 USD/rok). Czyli nie tak agresywnie jak Whoop, gdzie subskrypcja jest obowiązkowa od razu.

Mój kontekst

Jestem fanboyem Fitbita od pierwszego urządzenia – tego klasycznego clipa z 2009/2010, który nosiłem na paska spodni. Charge, Flex, Alta, Versa, Sense miałem je wszystkie. Ale od kilku lat noszę **opaski bez ekranu na prawym nadgarstku**, bo na lewym siedzi mój ukochany klasyczny, mechaniczny zegarek i nie zamierzam tego zmieniać.

Aktualnie na co dzień mam Amazfit Helio Strap + Whoop. Whoop jest petardą jeśli chodzi o dane i raporty, ale ta obowiązkowa subskrypcja w dłuższej perspektywie po prostu boli. Helio Strap za 99 $ to budżetowy killer, ale ciężko np z dodatkowymi paskami, a sama aplikacja też pozostawia wiele do życzenia.

Fitbit Air rozwiązuje dokładnie te bolączki: dodatkowe paski są, subskrypcja nie jest obowiązkowa na start, waga jest niższa niż u Whoopa (12 g vs 27 g), a bateria choć starcza na krócej (7 vs 14 dni), to i tak rewelacyjna. Do tego wraca do korzeni Fitbita – prosty, dyskretny tracker, który po prostu zbiera dane i nie udaje smartwatcha. Pozostaje pytanie czy Fitbit Air będzie pracował jako czujnik tętna dla innych urządzeń np. Komputera rowerowego Garmin – Amazfit Helio Strap i Whoop tak robią.

Czy to będzie „Whoop killer”?

Na papierze – bardzo blisko.
– Tańszy (99 $ + opcjonalna subskrypcja vs Whoop z subskrypcją w pakiecie).
– Lżejszy i cieńszy.
– Regulacja paska na maksa + zapasowe paski w sprzedaży.
– Ekosystem Google + AI-coach, który ma być bardziej „proaktywny” i oparty na Gemini.

Oczywiście pełny werdykt dopiero po teście (dokładność sensorów w realu, jak AI radzi sobie z danymi, realna bateria przy 24/7). Ale już teraz czuję, że to może być mój nowy daily driver na prawy nadgarstek. Zwłaszcza że Fitbit od zawsze był blisko mnie – a teraz wraca dokładnie tam, gdzie go kochałem najbardziej.
Ja już poluję na jakiś egzemplarz.

 

Podziel się