Turtle Beach Stealth Pro II – premium audio dla wymagających graczy

Turtle Beach chce wrócić na szczyt segmentu premium. Turtle Beach Stealth Pro II ma wszystko, czego dziś oczekują gracze: bezprzewodową wygodę, ANC, mocny mikrofon i dźwięk przestrzenny. Na papierze wygląda świetnie, ale konkurencja w tej półce cenowej jest bezlitosna. Czy nowy Stealth Pro II naprawdę ma czym walczyć z gigantami rynku? Spędziłem z nim kilkanaście dni, żeby to sprawdzić.

Wygląd i wykonanie

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu z pudełka, to fakt, że Stealth Pro II w ogóle nie przypominają typowego gamingowego headsetu. Dzięki temu można bez problemu wyjść w nich na spacer i nie przejmować się agresywnym, „gamingowym” wzornictwem. Znacznie bliżej im do klasycznych słuchawek nausznych — i właśnie to podoba mi się najbardziej.

Całość wykonano z aluminium i tworzywa sztucznego. Materiały świetnie ze sobą współgrają, nic nie trzeszczy, a pałąk wypełniono elastyczną siatką, która dobrze dopasowuje się do kształtu głowy.

Minimalistyczne wzornictwo jest tutaj bardzo wyraźne, przynajmniej w przypadku czarnej wersji kolorystycznej. Cieszy, że producent nie postawił na krzykliwe akcenty. Dzięki temu słuchawki nie rzucają się przesadnie w oczy i sprawdzają się również poza domem.

Stealth Pro II mogą początkowo wydawać się ciężkie, ale z czasem można przyzwyczaić się do ich wagi. Na co dzień korzystam z lżejszych słuchawek, dlatego różnica była dla mnie wyraźnie odczuwalna.

Jednym z ciekawszych elementów konstrukcji są magnetyczne panele na nausznikach. Po zdjęciu jednego z nich uzyskujemy dostęp do wymiennej baterii. To interesujące rozwiązanie, które daje spory potencjał do personalizacji — producent mógłby pokusić się o limitowane edycje inspirowane grami lub współprace z twórcami internetowymi. Logo producenta jest ważne, ale tutaj aż prosi się o większe wykorzystanie możliwości personalizacji.

Mocno irytował mnie natomiast mechanizm regulacji rozmiaru. Działa z wyraźnym oporem i momentami miałem wrażenie, że zaraz coś pęknie.

Same słuchawki są wygodne, ale wymagają odpowiedniego dopasowania. Początkowo zbyt mocno uciskały moją głowę, a po chwili wydawały się zbyt luźne. Trzeba poświęcić trochę czasu na znalezienie idealnego ustawienia — najlepiej już przy pierwszej konfiguracji. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy chcemy schować je do dedykowanego etui, ponieważ często wymaga to ponownej regulacji pałąka.

Stacja dokująca, pełniąca jednocześnie funkcję nadajnika, to strzał w dziesiątkę. Jest większa od tradycyjnych nadajników, ale pozwala ładować jedną z dwóch baterii dołączonych do headsetu. Szkoda jedynie, że producent nie zdecydował się na dodanie zaślepki. Po wyjęciu baterii pozostaje widoczne wyżłobienie ze stykami, które w razie kontaktu z cieczą można potencjalnie uszkodzić. To może nie zdarza się często, ale ochrona jednego z najważniejszych elementów zestawu powinna być priorytetem. Tutaj ponownie widać potencjał do personalizacji — wymienne zaślepki mogłyby pełnić zarówno funkcję ochronną, jak i estetyczną.

Nadajnik CrossPlay 2.0 pozwala błyskawicznie przełączać się między różnymi urządzeniami. Stealth Pro II bez problemu łączą się z Xboksem, PlayStation, PC, Nintendo Switch oraz urządzeniami mobilnymi. To rozwiązanie naprawdę przypadło mi do gustu, ponieważ eliminuje potrzebę posiadania kilku różnych headsetów. W praktyce wystarczy jeden model do grania na każdej platformie, z której korzystacie.

Kontrola

Mam wrażenie, że Turtle Beach wyraźnie podzieliło sterowanie na funkcje gamingowe i multimedialne. Na lewej muszli umieszczono przycisk zmiany trybów, pokrętło regulacji głośności oraz kontrolę balansu między dźwiękiem z gry a czatem. Znajdziemy tam również port USB-C do ładowania, przycisk włączania i wyłączania headsetu oraz złącze do podłączenia mikrofonu.

Rozmieszczenie pokręteł zasługuje na pochwałę. Trafiają dokładnie w miejsca, w których naturalnie spoczywają palce, dzięki czemu obsługa jest intuicyjna. Producent zadbał też o różne faktury elementów sterujących, więc nawet bez patrzenia łatwo rozpoznać, którego pokrętła aktualnie używamy. Po krótkim czasie można obsługiwać headset całkowicie „na pamięć”, bez zastanawiania się, co właśnie zostało zmienione.

Prawa strona jest znacznie prostsza i bardziej minimalistyczna. Znajdziemy tam regulację głośności, przycisk odpowiedzialny za Bluetooth oraz sterowanie aktywną redukcją szumów ANC. I w zasadzie tyle — ale trudno uznać to za wadę. Stealth Pro II to przede wszystkim headset dla graczy, a funkcje związane ze słuchaniem muzyki mają tutaj pełnić rolę dodatku, a nie głównego elementu urządzenia.

Aplikacja (Swarm II)

Swarm II można pobrać zarówno z App Store, jak i Google Play — wszystko zależy od tego, z jakiego urządzenia mobilnego lub komputera korzystacie. W przypadku wersji mobilnej pozostaje jednak pewien niesmak, ponieważ aplikacja wymaga stałego dostępu do internetu, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.

Jeśli chcemy cokolwiek zmienić w ustawieniach, najpierw musimy mieć połączenie z siecią, następnie sparować słuchawki przez Bluetooth, uruchomić aplikację i dopiero wtedy można przejść do konfiguracji. To zdecydowanie zbyt wiele kroków jak na program, który powinien działać szybko i bezproblemowo.

Swarm II podzielono na cztery główne sekcje. Pierwsza odpowiada za ustawienia dźwięku i pokazuje stan naładowania baterii. Druga skupia się na konfiguracji mikrofonu, w tym jego equalizerze. Trzecia zawiera dodatkowe opcje, takie jak czas automatycznego wyłączenia headsetu, natomiast ostatnia sekcja odpowiada za informacje ogólne oraz aktualizacje oprogramowania — do tej pory pojawiła się jedna aktualizacja firmware’u.

Sama aplikacja jest przejrzysta i bardzo prosta w obsłudze. Wyraźny podział funkcji zapewnia lepszą kontrolę nad ustawieniami i pozwala szybko odnaleźć potrzebne opcje. W każdej chwili można zmienić poziom działania ANC, włączyć lub wyłączyć tryb Superhuman Hearing, dostosować equalizery dla dźwięku i mikrofonu czy zmienić funkcję przypisaną do pokrętła i przycisku zmiany trybu.

Widać, że Swarm II jest aplikacją dopracowaną i przemyślaną, ale wymóg stałego połączenia z internetem — przynajmniej w wersji mobilnej — jest trudny do zaakceptowania. Ktoś może stwierdzić, że po jednorazowej konfiguracji nie ma potrzeby częstego zaglądania do aplikacji. Z jednej strony trudno się z tym nie zgodzić, ale z drugiej są gracze, którzy lubią tworzyć osobne profile i ustawienia pod konkretne gry, zamiast korzystać z jednego uniwersalnego presetu.

Łączność

Stealth Pro II można połączyć z konsolami za pomocą nadajnika wbudowanego w stację dokującą dla baterii. Producent nie zapomniał również o Bluetooth, dzięki czemu headset bez problemu sparujemy ze smartfonem lub tabletem.

Oba typy połączeń działają bardzo dobrze i podczas testów ani razu nie doszło do zerwania sygnału. Co ważne, wszystko działało od razu po uruchomieniu urządzenia — bez konieczności przepinania kabli czy ponownego podłączania nadajnika. To szczególnie doceniłem podczas grania na Xboksie, ponieważ w przypadku SteelSeries Arctis Nova 3X zdarzało mi się wyciągać i ponownie wkładać przewód, aby dźwięk pojawił się w słuchawkach. Tutaj takich problemów po prostu nie było.

Bateria i ładowanie

W zestawie znajdują się dwie wymienne baterie, a każda z nich według producenta ma zapewniać nawet do 40 godzin pracy. Stealth Pro II najczęściej wykorzystywałem podczas grania ze znajomymi w gry sieciowe i kooperacyjne. Były to zazwyczaj 4–5-godzinne sesje każdego dnia, dlatego baterię musiałem ładować mniej więcej raz w tygodniu.

Podczas dłuższych gamingowych maratonów pojedynczy akumulator wytrzymywał maksymalnie około trzech dni. Na szczęście obecność drugiej baterii całkowicie eliminuje problem przerw w użytkowaniu — wystarczy szybka podmiana i można od razu wrócić do gry. To jedno z tych rozwiązań, które trudno później przestać doceniać. Nie trzeba sięgać po zapasowy headset ani czekać, aż podstawowy model ponownie się naładuje.

Trudniej ocenić czas pracy podczas słuchania muzyki, ponieważ tylko raz zabrałem Stealth Pro II na dłuższy spacer. Chciałem przede wszystkim sprawdzić jakość dźwięku oraz skuteczność ANC poza domem. Tym bardziej, że rzadko korzystam z gamingowych headsetów jako typowych słuchawek do chodzenia po mieście i słuchania muzyki.

Jakość dźwięku i mikrofon

Główny mikrofon jest odłączany, więc nie pozostaje na stałe przy headsetcie. Nie chowa się wewnątrz konstrukcji, jak miało to miejsce w starszych modelach SteelSeries, ale producent postawił tutaj na klasyczne rozwiązanie. Sam mikrofon jest elastyczny, dzięki czemu bez problemu można ustawić go w idealnej pozycji względem ust.

Podczas testów znajomi słyszeli mnie bardzo dobrze i ani razu nie musiałem powtarzać tego, co mówiłem. Tylko raz pojawił się problem — i to wyłącznie z mojej winy. Nie podłączyłem mikrofonu do końca, przez co znajomy co chwilę informował mnie, że praktycznie mnie nie słychać. W pierwszej chwili miałem nawet wrażenie, że mikrofon jest uszkodzony.

To jednak nie jedyny system rejestrowania głosu dostępny w Stealth Pro II. W headset wbudowano również dodatkowe mikrofony, które działają niezależnie od głównego modułu. To bardzo ciekawe rozwiązanie, ponieważ nawet jeśli zapomnimy podłączyć główny mikrofon, nadal możemy korzystać z komunikacji głosowej podczas gry.

Wbudowane mikrofony oferują nieco gorszą jakość od głównego modułu, ale spokojnie wystarczają do standardowej komunikacji ze znajomymi. Nie testowałem ich jednak podczas rozmów telefonicznych, dlatego trudno jednoznacznie ocenić ich możliwości w takim scenariuszu.

Stealth Pro II wspierają Hi-Res Audio oraz Dolby Atmos, a Turtle Beach wyposażyło je również w aktywną redukcję szumów ANC. Takie połączenie potrafi zrobić naprawdę dobre wrażenie podczas grania. Na co dzień korzystam z Dolby Atmos na Xbox Series X i różnica względem standardowego dźwięku jest wyraźnie słyszalna. Kroki przeciwników stają się bardziej wyraziste, a pozycjonowanie dźwięku działa bardzo dobrze. Momentami miałem wręcz wrażenie, że ktoś chodzi za moimi plecami — po czym okazywało się, że to tylko dźwięk mojej własnej postaci. Początkowo potrafi to wywołać lekkie uczucie niepokoju, niczym podczas spotkań z Łowcami w Tom Clancy’s The Division 2.

Headset sprawdza się praktycznie w każdym gatunku gier — od sieciowych shooterów, przez produkcje kooperacyjne, aż po bardziej filmowe tytuły nastawione na fabułę. Nie miałem poczucia, że Stealth Pro II zostały stworzone wyłącznie z myślą o jednym konkretnym typie rozgrywki.

Pasywna redukcja szumów dobrze radzi sobie w mieszkaniu, mimo że mieszkam blisko ruchliwej ulicy. Na co dzień jestem już przyzwyczajony do odgłosów przejeżdżających samochodów, dlatego możliwość częściowego odcięcia się od nich była bardzo przyjemna. Gorzej wypada to podczas słuchania muzyki na zewnątrz — przy silniejszym wietrze podmuchy potrafią skutecznie zagłuszyć odtwarzane utwory, co trudno nazwać komfortowym odsłuchem.

Pod względem jakości dźwięku podczas słuchania muzyki Stealth Pro II nie dorównują moim Sony WH-1000XM5. Podobnie wygląda kwestia skuteczności ANC. Mimo wszystko do okazjonalnego słuchania muzyki headset Turtle Beach sprawdza się całkiem dobrze. Trzeba jednak pamiętać, że jest to przede wszystkim sprzęt skierowany do graczy, a nie do osób szukających typowo audiofilskich słuchawek.

Podsumowanie

Turtle Beach Stealth Pro II to headset premium, który wyraźnie pokazuje, że producent chce ponownie liczyć się w walce o najwyższą półkę sprzętu dla graczy. To słuchawki dopracowane pod względem funkcjonalności, jakości wykonania i wygody codziennego użytkowania, choć nie są pozbawione kilku irytujących wad.

Największe wrażenie zrobiła na mnie uniwersalność tego modelu. CrossPlay 2.0 działa świetnie, bezproblemowo przełączając headset między konsolami, PC i urządzeniami mobilnymi. Do tego dochodzą wymienne baterie, które praktycznie eliminują konieczność robienia przerw na ładowanie. To jedno z tych rozwiązań, które po kilku dniach użytkowania trudno przestać doceniać.

Na plus zasługuje również minimalistyczny design. Stealth Pro II nie wyglądają jak typowy gamingowy headset, dzięki czemu bez problemu można korzystać z nich także poza domem. Świetnie wypada jakość wykonania, intuicyjne rozmieszczenie przycisków i pokręteł oraz bardzo dobra jakość mikrofonu. Turtle Beach nie zapomniało też o dodatkach pokroju ANC, Dolby Atmos czy Hi-Res Audio, które realnie wpływają na komfort grania i pozycjonowanie dźwięku w grach.

Nie wszystko wypada jednak idealnie. Mechanizm regulacji pałąka działa zbyt sztywno, aplikacja Swarm II wymaga stałego dostępu do internetu, a skuteczność ANC oraz jakość muzyki nie dorównują typowym słuchawkom premium nastawionym na mobilny odsłuch. Stealth Pro II potrafią odtwarzać muzykę dobrze, ale wyraźnie czuć, że priorytetem pozostaje tutaj gaming.

I właśnie w tej roli headset Turtle Beach sprawdza się najlepiej. To sprzęt stworzony przede wszystkim dla graczy, którzy oczekują wygodnej łączności z wieloma platformami, świetnego dźwięku w grach i rozwiązań premium poprawiających codzienne użytkowanie. Jeśli szukacie jednego headsetu do grania na wszystkim i nie chcecie iść na większe kompromisy, Stealth Pro II zdecydowanie zasługują na uwagę.