Design, który zachwyca… i maskuje
Mazda 6e to auto, które z miejsca przyciąga wzrok. Elegancka bryła, dbałość o detale i jakość materiałów – tu czuć Mazdę z wyższej półki. Z zewnątrz i w środku to po prostu kawał solidnego, świetnie wyglądającego samochodu. Ale, jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku – pod karoserią. Bo choć Mazda 6e prezentuje się zjawiskowo, jej korzenie sięgają Chin. To w zasadzie Deepal L07 zbudowany na platformie EPA1. Mazda dorzuciła swoją „skórkę”, zawieszenie i kalibrację napędu, ale baza pozostaje chińska.

Zawieszenie – Mazda ratuje sytuację
Na szczęście, za zawieszenie odpowiada Mazda i to czuć od pierwszych kilometrów. Nie ma tu mowy o typowym dla wielu chińskich elektryków bujaniu nadwoziem na każdej fali. Jest napięcie, pewność prowadzenia i lepszy kontakt z drogą. Na równej nawierzchni jazda to czysta przyjemność. To zdecydowanie mocna strona tego modelu.
Trakcja, czyli mokry sen kierowcy… w negatywnym sensie
Niestety, sielanka kończy się, gdy nawierzchnia staje się mokra. Napęd na tył, 320 Nm momentu obrotowego i masa około dwóch ton to przepis na problemy z trakcją. Na suchej nawierzchni jeszcze jakoś idzie, ale na mokrym asfalcie tył potrafi odpłynąć bez większego ostrzeżenia, a elektronika reaguje z opóźnieniem. W deszczu trzeba naprawdę uważać z gazem na wyjściu z zakrętu. Szkoda, bo auto jest naprawdę ładne.
Ładowanie – tu zaczynają się schody
Największe zdziwienie budzi system ładowania. Mniejsza bateria LFP o pojemności 68,8 kWh ładuje się z mocą do 165 kW, potrzebując około 25 minut na uzupełnienie energii od 10 do 80%. Brzmi dobrze, prawda? Ale jest haczyk. Większa bateria Long Range 80 kWh NMC oferuje zaledwie 90 kW mocy ładowania, co przekłada się na dwukrotnie dłuższy czas potrzebny na ten sam zakres 10-80%. Czyli za większy zasięg i te 70 km WLTP więcej płacimy niemal dwukrotnie dłuższym postojem przy ładowarce. To kompletnie bez sensu, zwłaszcza że różnica w cenie między wersjami jest niewielka. Ale przecież to takie ładne auto…
Zużycie energii i wnętrze – plusy i minusy
Za to zużycie energii jest rewelacyjne. Na trasie mieszanej, po przejechaniu ponad 1000 km, Mazda 6e osiągnęła wynik 18 kWh/100 km, co jest naprawdę dobrym rezultatem. Auto połyka kilometry bardzo tanio. Wnętrze to typowy chiński infotainment. Ogromny ekran o przekątnej 14,6 cala, menu rodem ze smartfona i niestety, słabe tłumaczenia na polski. „Light” jako jasny zamiast świateł to tylko wierzchołek góry lodowej. Funkcje, które w innych Mazdach obsługiwalibyśmy pokrętłami, tutaj schowano głęboko w ekranie.
Werdykt: Piękna, ale z kompromisami
Mazda 6e to bez wątpienia ładne i oszczędne auto z przyzwoitym zawieszeniem. Niestety, chińska baza daje o sobie znać w kwestii trakcji, oprogramowania i absurdalnej różnicy w szybkości ładowania między bateriami. Jeśli głównie ładujesz w domu, to te niedogodności pewnie przełkniesz. Ale jeśli często ruszasz w dalsze trasy, paradoksalnie lepiej wybrać wersję z mniejszą baterią. Mimo wszystko, to bardzo ładne auto.












