Toyota bZ4X Touring 2026: Zmartwychwstanie elektryka od Toyoty?

Pamiętacie pierwszą Toyotę bZ4X? Ja pamiętam i bez sentymentu mogę powiedzieć – to był dramat. Auto pożerało prąd jak szalone, zasięg na autostradzie topniał w oczach, a po dwóch szybkich ładowaniach potrafiło się obrazić i przyjmować energię w tempie żółwia. Na szczęście Japończycy odrobili lekcje, i to z nawiązką. Nowa Toyota bZ4X Touring 2026 to zupełnie inna bajka.

Toyota bZ4X Touring 2026: Zmartwychwstanie elektryka?
Nowa era efektywności

Najnowsza Toyota bZ4X Touring z 2026 roku, którą miałem okazję testować, to zupełnie inna bajka. Zużycie energii jest teraz rozsądne, powiedziałbym nawet bardzo rozsądne. Przy 120 km/h notowałem około 17 kWh, a przy 140 km/h ledwie 21 kWh. Co więcej, po dwóch szybkich ładowaniach pod rząd nie doświadczyłem żadnego „rapid gate” – auto konsekwentnie przyjmowało prąd. Ładowanie 150 kW to może nie rekord, ale bateria o pojemności 74,7 kWh naładuje się od 10 do 80 procent w około 28 minut, i to jest powtarzalne. Drugi postój na stacji DC wyglądał praktycznie tak samo jak pierwszy.

Warto wspomnieć, że Toyota oferuje program Battery Care, który przy corocznej kontroli baterii w autoryzowanym serwisie może wydłużyć gwarancję na akumulator trakcyjny nawet do 10 lat lub 1 000 000 km.

Bryła, która w końcu ma sens

Nadwozie bZ4X Touring to teraz strzał w dziesiątkę. Niby kombi, ale takie podniesione kombi, z nutą SUV-a. Auto urosło o 14 cm, całe w tylnym zwisie, co sprawiło, że cała bryła wreszcie nabrała sensu. Z tyłu króluje ogromny bagażnik o pojemności 669 litrów, a po złożeniu kanapy mamy do dyspozycji aż 1718 litrów. Niska krawędź załadunku, regularny kształt i relingi dachowe sprawiają, że to prawdziwe auto na rodzinne wypady, a nie tylko miejski crossover. Sprawdzi się nawet jako baza pod namiot dachowy. Wersja z napędem 4×4 może holować przyczepę o masie do 1500 kg, natomiast odmiana przednionapędowa do 750 kg.

Wnętrze dla pragmatyków

Wnętrze nie do końca wpisuje się w mój styl. Sporo tu twardego plastiku, 14-calowy ekran i deska rozdzielcza, która nie udaje futurystycznej kabiny. Ale dla miłośników fizycznych przycisków i pokręteł to będzie raj. Klimatyzację obsługujemy tradycyjnymi pokrętłami, podstawowe funkcje są dostępne bez grzebania w menu, a na długiej trasie liczy się przede wszystkim cisza i wygodne fotele. Zawieszenie jest nastawione na komfort, auto prowadzi się równo i cicho, a dziurawe drogi nie są dla pasażerów torturą. Bez fajerwerków, ale klient Toyoty to doceni. To nie jest auto do szaleństw na zakrętach, lecz do komfortowego przewozu ludzi i bagażu na dystansie 400 km bez zbędnych kombinacji. Co ciekawe, w terenie radzi sobie całkiem dzielnie – w końcu to SUV, a napęd X-MODE z funkcją Grip Control ułatwia jazdę w trudnych warunkach.

Moc i cena

Wersja FWD oferuje 224 KM i przyspieszenie do setki w 7,3 sekundy. Natomiast AWD to już 380 KM i wręcz szalone jak na to auto 4,5 sekundy do setki. W Polsce przedsprzedaż Toyoty bZ4X Touring rozpoczęła się w marcu 2026 roku. Ceny wersji FWD startują od około 214 900 zł. Frunka nadal brak, ładowanie nie bije rekordów, a kabina nie zachwyca designem. Ale nadwozie Touring to wreszcie to, czym bZ4X powinien być od samego początku. Toyota odrobiła pracę domową, i to widać.