Pół biedy ze zdjęciem z wakacji. Sharenting w Polsce to realny problem

Aż 50% polskich rodziców przyznaje, że w ciągu ostatniego roku publikowało w sieci zdjęcia, filmy lub informacje o swoich dzieciach, podczas gdy tylko 30% dzieci deklaruje, że ich rodzice dzielą się takimi materiałami. Z opublikowanego w lipcu 2026 roku raportu T-Mobile Polska „Status: Udostępnione – skala i charakterystyka sharentingu w Polsce” wyłania się niepokojący obraz cyfrowej codzienności. Pokolenie Z i Alfa oczekuje prawa do decydowania o własnym wizerunku, tymczasem dorośli, kierując się dumą i chęcią uwiecznienia chwil, często ignorują ich emocje oraz podstawowe zasady bezpieczeństwa.

Dziecko zakrywające twarz na tle smartfona ukazującego problem sharentingu w Polsce

Duma rodzica kontra powód do wstydu dziecka

Badanie zrealizowane na próbie 801 rodziców dzieci w wieku 0-18 lat oraz 600 dzieci i nastolatków w wieku 12-19 lat pokazuje fundamentalny rozźwięk w postrzeganiu publikowanych treści. Dla dorosłych sharenting w Polsce to przede wszystkim cyfrowy album rodzinny. Aż 50% rodziców chce w ten sposób zachować ważne chwile, 47% dzieli się nimi z bliskimi, a zaledwie 9% robi to dla budowania zasięgów. Publikacja zdjęć kojarzy się rodzicom głównie z dumą (45%) oraz radością (43%).

Perspektywa najmłodszych jest zgoła odmienna. Dzieci odczuwają mieszankę emocji: radość deklaruje 23%, rozbawienie 20%, ale aż 19% czuje zawstydzenie, 16% wątpliwości, 13% niepokój, a 12% złość. Co więcej, 20% dzieci wprost przyznaje, że publikacje rodziców były dla nich źródłem zawstydzenia, a w grupie wiekowej 18-19 lat ten odsetek wzrasta do 25%. Zaledwie 10% rodziców dostrzega ten problem. Jeszcze groźniejszy jest fakt, że 12% dzieci padło z tego powodu ofiarą wyśmiewania przez rówieśników, podczas gdy do rodziców taka informacja dociera sporadycznie (8%).

Prawo do zgody – teoria a praktyka

Świadomość po stronie młodych ludzi jest ogromna – aż 92% dzieci uważa, że powinno mieć wpływ na decyzję o publikowaniu swoich zdjęć. Co ciekawe, dorośli teoretycznie się z tym zgadzają. Choć 79% rodziców deklaruje, że dziecko należy pytać o zgodę, to w praktyce tylko 34% robi to często lub zawsze. Brak pytania bezpośrednio przekłada się na odbiór wpisu: publikacje poprzedzone pytaniem są oceniane pozytywnie przez 63% dzieci, podczas gdy te wrzucone bez zgody cieszą się pozytywnym odbiorem u zaledwie 20% badanych.

Konsekwencją ignorowania zdania najmłodszych są prośby o usunięcie treści. Co trzecie dziecko, którego rodzice publikowali wizerunek, prosiło o skasowanie materiałów ze swojego tematu. W przedziale 18-19 lat odsetek ten sięga aż 42%. Niestety, prośby nie zawsze przynoszą skutek – 14% dzieci zgłaszających sprzeciw deklaruje, że ich prośba nie została spełniona.

Co trafia do sieci i jakie są zagrożenia

Wśród rodziców praktykujących sharenting w Polsce zdecydowanie dominują zdjęcia (87%), rzadziej są to filmy (43%) czy wpisy tekstowe (26%). Najczęściej udostępniane są kadr ukazujące twarz lub sylwetkę dziecka (56%). Co trzeci rodzic ujawnia miejsca związane z dzieckiem (31%), a 14% publikuje jego wiek lub dokładną datę urodzenia. Wpisom najczęściej towarzyszą okazje takie jak wakacje i wyjazdy rodzinne (51%), uroczystości rodzinne (42%) czy wydarzenia szkolne i sportowe (40%). Przeraża fakt, że co czwarty publikujący rodzic (24%) oświadcza, iż zamieszczane materiały są publicznie dostępne dla każdego użytkownika sieci.

Mimo że 83% rodziców ma świadomość, iż udostępnione materiały mogą sprawiać dzieciom problemy dziś lub w przyszłości, aż 45% z nich nie stosuje żadnych metod ograniczania rozpoznawalności swojej pociechy. Najczęściej wskazywane przez badanych zagrożenia to hejt, nieuprawnione wykorzystanie zdjęć oraz ryzyko seksualizacji. Różnicę widać też między rodzicami: ci, którzy nie publikują zdjęć, widzą zagrożenia jako znacznie bardziej prawdopodobne, z kolei 10% publikujących nie dostrzega w swoich działaniach absolutnie żadnego ryzyka.

Cyfrowy ślad to nie tylko sprawa rodziców

Warto pamiętać, że sharenting w Polsce wykracza poza profile samych opiekunów. Z badania przeprowadzonego przez T-Mobile wynika, że dla dzieci i nastolatków częstszym źródłem publikacji ich wizerunku są rówieśnicy (56%), znajomi rodziny (40%) czy dziadkowie (27%). Dodatkowo aż 76% dzieci deklaruje, że materiały z ich udziałem publikuje placówka edukacyjna. Cyfrowy ślad powstaje więc wielotorowo, co wymaga budowania dojrzałości cyfrowej i stawiania granic na znacznie szerszą skalę.