Porsche Macan Turbo – nowa definicja pojęcia SUV

Porsche, rezygnując ze spalinowego Macana i stawiając wszystko na elektryka, zrobiło bardzo odważny ruch. No serio, to jedyny wolumenowy model marki, a oni go robią tylko na baterie? Trzeba mieć cojones, żeby tak ryzykować, ale po moim teście Macana Turbo Electric powiem Wam – wyszło im to genialnie.

To auto nie jest jakimś kompromisem, to pełnoprawny Porsche, które łączy codzienną użyteczność z emocjami, jakich oczekujesz od marki z Zuffenhausen. Nowego Macana Turbo poznałem po raz pierwszy w sposób, który pasuje do Porsche – na torze. Cały dzień na Silesia Ring, gdzie mogłem go cisnąć po zakrętach, hamować ostro i sprawdzać, ile frajdy daje. I wiecie co? Zero stereotypu ociężałego EV. Ten Macan jest precyzyjny jak skalpel, idealnie wyważony, a w ciasnych łukach czujesz, jakby kleił się do asfaltu. To wszystko dzięki platformie PPE, wspólnej z Audi, która obniża środek ciężkości – bateria w podłodze robi robotę.

Auto prowadzi się jak marzenie, moim zdaniem lepiej niż spalinowy poprzednik, i daje więcej pewności w zakrętach. To zasługa genialnego daptacyjnego zawieszenie pneumatycznego. W połączeniu z Porsche Active Suspension Management (PASM) to cudo dostosowuje się do każdej sytuacji – na torze usztywnia się, dając niesamowitą precyzję, a na ulicy pochłania dziury jak gąbka. Możesz podnieść auto o kilka centymetrów na off-road albo obniżyć dla lepszej aerodynamiki.

W moim teście na wyboistych polskich drogach to zawieszenie uratowało mi tyłek kilka razy, a na autostradzie zapewnia stabilność przy wysokich prędkościach. To najlepsze zawieszenie w segmencie EV SUV-ów. Nie mogę nie wspomnieć o systemie Porsche Torque Vectoring Plus (PTV Plus). To ten gadżet, który inteligentnie rozdziela moment obrotowy między kołami, zwłaszcza tylnymi, żeby auto lepiej skręcało. W zakrętach czujesz, jak tylna oś „pomaga” wychodzić z łuku, bez podsterowności. Na Silesia Ring to było kluczowe – w szybkich eskach Macan Turbo nie gubi trakcji, a system działa tak płynnie, że zapominasz, że to EV.

PTV Plus podnosi handling/czucie na poziom supersamochodu. Dla mnie to element, który czyni Turbo unikalnym – w bazowej wersji Macana 4 jest dobrze, ale z PTV Plus to już mistrzostwo. Wersja Turbo to po prostu genialne osiągi. Pod „maską” dwa silniki elektryczne dające ponad 630 KM i 1130 Nm momentu. Sprint do setki? 3,3 sekundy – to szybciej niż stare spalinowe Turbo. Na torze wciska w fotel, a na ulicy „ogarnia” wszystko, co się rusza. Co ważne, bateria 100 kWh z instalacją 800V pozwala na szybkie ładowanie – w testach ładowałem do 80% w jakieś 19 minut na szybkiej ładowarce, co daje ponad 300 km zasięgu. Zużycie? Na mieszanej trasie wyszło mi około 22 kWh/100 km, ale przy spokojnej jeździe schodzi poniżej 20. Inni testerzy narzekają czasem na masę (ponad 2 tony), ale ja tego nie czułem – auto jest tak zbalansowane, że masa pomaga w stabilności.

Wnętrze? Macan nowej generacji jest bardzo przestronny, większy niż Cayenne pierwszej generacji. Urósł w porównaniu do spalinowego poprzednika – więcej miejsca na nogi z tyłu, bagażnik na 540 litrów, a po złożeniu siedzeń ponad 1300. Kokpit minimalistyczny, cyfrowy, z ekranami wszędzie, ale intuicyjny. Materiały premium: skóra, aluminium, ekologiczne tkaniny – czysta klasa, świetna ergonomia i jakość wykonania.\
\
Fotele kubełkowe w Turbo trzymają w zakrętach, a cisza we wnętrzu? Elektryk plus świetne wyciszenie – możesz gadać szeptem przy 200 km/h. Na ulicy to definicja komfortu: zawieszenie adaptacyjne niweluje nierówności, napęd na cztery koła zapewnia trakcję w deszczu czy śniegu. Przejechałem nim ponad 1000 km w teście, w tym trasę nad morze, i zero zmęczenia.

Ale wracając do toru – tam Macan Turbo pokazuje pazur. W trybie Sport Plus wszystko się wyostrza: kierownica cięższa, pedał gazu bardziej responsywny. Na moim ulubionym odcinku górskim, czyli Limanowa – Przełęcz Pod Ostrą Macan Turbo pokazał, że mimo masy jest zwinny. Minąłem kilka zakrętów na pełnym gazie, a systemy nie interweniowały niepotrzebnie

Elektryczny Macan łączy perfekcyjnie codzienną funkcjonalność z emocjami z toru. Wnętrze luksusowe, zasięg realny 400 km, a osiągi Turbo sprawiają, że to nie jest nudny SUV. Ale pytanie brzmi – czy wszyscy klienci Porsche są gotowi na pełną elektryfikację? W recenzjach niektórzy są sceptyczni, bo brak ryku silnika, ale ja osobiście akurat za tym zupełnie nie tęsknię. To auto przekonuje osiągami i prowadzeniem.

Cena? Baza Turbo od około 600k PLN, ale z opcjami łatwo do 800k. Warto? Jeśli szukasz EV z duszą Porsche – absolutnie. Po teście jestem zauroczony, to mój nowy faworyt w segmencie to zupelnie nowa definicja pojęcia SUV.

Podziel się