Pierwsze jazdy Toyotą bZ4X po liftingu 2025

Kilka dni temu miałem okazję jeździć Toyotą bZ4X po liftingu 2025 na przedpremierowych jazdach. Poprzedni model testowałem jeszcze w Polsce w 2022/2023 i wtedy napisałem wprost: fajny SUV, wygodny, dopracowany, ale elektrycznie słaby. Zasięg realny 320–350 km zimą, ładowanie 150 kW tylko przez 5 minut i klasyczny „rapid gate” po drugim szybkim ładowaniu w ciągu dnia. Toyota prezentując nowy model pokazała, że przeczytała wszystkie recenzje i poprawiła prawie wszystko, co bolało – przynajmniej na papierze.

Z zewnątrz zmiany minimalne – lekko przekonstruowany przód i tył dla niższego Cx, nowe matrycowe LED-y, inne błotniki. Za to pod maską rewolucja. Nowa bateria 73,1 kWh brutto, WLTP do 569 km.

Ładowanie to największy skok. Poprzednik wytrzymywał dwa szybkie cykle i potem spadał na kolana. Ten pozwala na pięć sesji 150 kW (a realnie nawet 163). Krzywa jest teraz dużo lepsza nawet dla zimnej baterii – 10–80% w 30 minut. Do tego preconditioning ręczny albo automatyczny na podstawie nawigacji.

Napęd piątej generacji eAxle z węglikiem krzemu. Wersja AWD ma już 343 KM i 5,1 s do setki – w końcu nie trzeba się wstydzić przyspieszenia. Na krętych drogach zużycie przy normalnej jeździe 16–17 kWh/100 km, przy naprawdę ostrej zabawie w górach skoczyło do 22 kWh. Prowadzenie przewidywalne, komfortowe, ale w szybkich zakrętach na luźnej lub śliskiej nawierzchni nadal czuć lekką podsterowność i przód lubi wyjechać.

W środku wreszcie koniec z oceanem piano black – matowe, miłe w dotyku powierzchnie i nowy 14-calowy ekran z szybszym softem. Może to wnętrze nie jest w moim stylu i wolę nowocześniejsze, ale klientów marki na pewno zadowoli. W mojej wersji ekran czasem migał, ale to był przedprodukcyjny egzemplarz.

Cena w Polsce startuje od 175 900 PLN, czyli taniej niż przed liftem. Za te pieniądze dostajecie japońską niezawodność, 10 lat lub 1 mln km gwarancji na baterię (do 70% pojemności) i w końcu prawdziwy zasięg + szybkie ładowanie bez nerwów. Zaś za 229 900 PLN macie full wypas w wersji AWD i to jest dobra cena!

Po tych premierowych jazdach i porównaniu z tym, co jeździłem w Polsce dwa lata temu – to inne auto. Toyota odrobiła lekcję na 5-. Brawo!

Podziel się