No dobra, MG4 XPower trafił do mnie na test i wiecie co? Trochę rozwala system. Bo ten mały hatchback, segment C, wygląda jak typowe miejskie wozidełko – szczególnie w czarnym kolorze, w którym go miałem. Absolutnie niewyróżniający się z tłumu. No może poza tymi pomarańczowymi zaciskami hamulcowymi, które są tak duże i jaskrawe, że od razu przyciągają oko. Tyle że to w większości atrapy – nakładki, które zakrywają zwykłe zaciski.
Ten samochód jest absolutnym sleeperem. Popatrzcie na dane techniczne – to jest wielkie WOW. 435 koni mechanicznych, 600 Nm momentu obrotowego, napęd na cztery koła i katalogowe 3,8 sekundy do setki. Mnie nie udało się zejść poniżej 4,3 s – auto było na zimowych Nokianach, w realnych warunkach – ale i tak w takim małym, ważącym tylko 1800 kg samochodziku to jest po prostu kosmos. To nie jest hot hatch. To jest absolutny hiper-hatch, jakiego w tej cenie i klasie jeszcze nie było.
I co najlepsze – naprawdę fajnie jeździ. Nie jest to tylko rakieta w linii prostej. Skręca zaskakująco dobrze, jest zwinny, balans ma sensowny, a to, że waży „tylko” 1800 kg jak na elektryka, czuć w każdym zakręcie. Staniesz nim na światłach obok jakiegoś Porsche 911 albo Boxstera i nikt nie dałby mu szans. A on po prostu wbija w fotel i zostawia je w tyle. To jest taki ewenement, że aż się człowiek uśmiecha sam do siebie.
Cena? Po dobrych rabatach da się go wyrwać w granicach 150 tysięcy. Za te pieniądze dostajesz auto, które realnie potrafi zawstydzić maszyny dwa-trzy razy droższe. Ja pewnie wziąłbym go w innym kolorze niż czarny, bo czarny to już jest level „niewidzialny ninja”, ale szczerze? Nawet w czarnym wygląda spoko. Ten mały spoiler z tyłu i te pomarańczowe akcenty dodają mu charakteru, nie jest totalnie nijaki.
A hamulce z atrapami? Robiłem kilkanaście serii przyspieszeń i hamowań do setki, przejeżdżałem 1/4 mili i nie udało mi się ich zagotować. Hamuje powtarzalnie i pewnie. Zero dramatu, nawet przy ostrej jeździe. No i mały fun fact, bo nie mogłem się powstrzymać. Pamiętacie pierwszy wyścig w „Szybkich i wściekłych”? Ten, gdzie Brian O’Conner w Eclipse przegrywa z Domem Toretto i resztą ekipy? Wszystkie te kultowe fury z tamtego wyścigu przegrałyby z tym MG4. Zmierzyłem 12,8 sekundy na ćwiartce – a testy pokazują, że realnie schodzi poniżej 12,1–12,0 s. Absurd. Dla kontrastu – osiągi na 100 km/h i na ćwiartce są bardzo zbliżone do nowego bazowego Porsche 911. Porsche ma gorsze, ale naprawdę niewiele.
Wszystkich najbardziej interesuje zużycie. Przy naprawdę ostrej jeździe, dawaniu w palnik, wychodziło mi około 27 kWh/100 km. Nie jest to auto, które ma oszczędzać prąd, kiedy jeździsz jak wariat. Ale wiecie co? Od takiego hot hatcha nikt tego nie oczekuje. A jak jedziesz normalnie – to potrafi być zaskakująco rozsądne.
MG4 XPower to jeden z najfajniejszych samochodów, jakie ostatnio testowałem. Tani, absurdalnie szybki, dobrze się prowadzi i wygląda jak zwykły hatchback. Idealny sleeper. Nie wiem, czy jest na rynku coś, co daje tyle frajdy i osiągów za podobne pieniądze.









