Baseus PicoGo AM52 Qi2.2 – Mały power bank, duże możliwości

Power bank to jedno z tych akcesoriów, które doceniamy najbardziej wtedy, gdy naprawdę go potrzebujemy.Podczas podróży, dłuższego dnia poza domem czy intensywnego korzystania ze smartfona dodatkowa energia może okazać się nieoceniona. Problem w tym, że klasyczne power banki często są duże, ciężkie i niezbyt wygodne w codziennym użytkowaniu.

Baseus PicoGo AM52 Qi2.2 podchodzi do tego tematu nieco inaczej. To kompaktowy power bank wyposażony w bezprzewodowe ładowanie zgodne ze standardem Qi2.2, który został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o mobilności. Magnetyczne mocowanie pozwala korzystać z dodatkowego źródła energii bez konieczności ciągłego sięgania po kabel, a niewielka pojemność sprawia, że urządzenie może bez większego problemu towarzyszyć nam na co dzień.

W praktyce liczy się jednak nie tylko sama specyfikacja. Równie ważne są wymiary i waga urządzenia, wygoda korzystania z magnetycznego mocowania, szybkość ładowania oraz rzeczywista wydajność podczas codziennego użytkowania. Sprawdziłem więc, jak Baseus PicoGo AM52 Qi2.2 radzi sobie w praktyce i czy rzeczywiście może być ciekawą alternatywą dla tradycyjnych power banków.

Czas sprawdzić, co potrafi kompaktowy Baseus PicoGo AM52 Qi2.2 i czy warto mieć go zawsze przy sobie.

Kompaktowa konstrukcja

Jedną z najważniejszych cech tego modelu są oczywiście jego gabaryty. Power bank nie należy do najcieńszych konstrukcji, ale jednocześnie trudno nazwać go przesadnie grubym. Moim zdaniem producent znalazł tutaj całkiem rozsądny kompromis. Nie lubię, gdy niewielki sprzęt, który z założenia ma być mobilny, zaczyna przypominać małą cegłę. W przypadku PicoGo AM52 nie ma takiego problemu – jego obudowa jest wyraźnie wyczuwalna w dłoni, ale nie sprawia wrażenia przesadnie masywnej.

W przeszłości na rynku pojawiało się sporo power banków o konstrukcji przypominającej tradycyjne, większe banki energii. Były one często nie tylko szerokie, ale również stosunkowo grube, przez co ich transport w kieszeni czy małej torbie nie należał do szczególnie wygodnych. Tutaj sytuacja wygląda nieco inaczej. PicoGo AM52 plasuje się gdzieś pomiędzy smukłym, kieszonkowym power bankiem a większym bankiem energii przeznaczonym do bardziej wymagających zastosowań.

W tym przypadku trudno mówić o jakiejkolwiek wadzie. Mamy bowiem do czynienia z power bankiem o pojemności 10 000 mAh, która zapewnia solidny zapas energii na cały dzień, a jednocześnie urządzenie pozostaje stosunkowo kompaktowe i wygodne w transporcie. To bardzo udany kompromis pomiędzy pojemnością a mobilnością. Power bank bez problemu sprawdzi się zarówno podczas codziennego użytkowania, jak i w podróży, zapewniając dodatkową energię wtedy, gdy smartfon zaczyna się rozładowywać, a dostęp do gniazdka jest utrudniony.

Podczas codziennego użytkowania jego gabaryty nie przeszkadzają więc szczególnie, a dodatkowa grubość wydaje się uzasadnionym kompromisem. Ostatecznie lepiej mieć przy sobie niewielki i poręczny bank energii, który faktycznie można łatwo zabrać ze sobą, niż większą konstrukcję o znacznie większej pojemności, której z czasem zaczniemy unikać właśnie ze względu na jej rozmiary.

Jakość wykonania

Rozsądne wymiary to jedno, ale w przypadku niewielkiego akcesorium równie ważne jest to, jak zostało ono wykonane. Pod tym względem Baseus PicoGo AM52 wypada bardzo dobrze. Już pierwszy kontakt z urządzeniem pozwala odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z solidnie zaprojektowanym sprzętem.

Większość obudowy wykonano z aluminium, dzięki czemu power bank sprawia wrażenie odpowiednio sztywnego i wytrzymałego. Nie jest to jednak konstrukcja wykonana w całości z metalu – w kilku miejscach znalazło się również tworzywo sztuczne oraz materiał gumowy, który pełni tutaj konkretną funkcję.

Gumowy element umieszczono na powierzchni odpowiedzialnej za przytwierdzenie power banku do plecków smartfona. Dzięki wykorzystaniu MagSafe lub Pixelsnap urządzenie może stabilnie trzymać się telefonu, a zastosowany materiał dodatkowo poprawia przyczepność i ogranicza ryzyko przesuwania się akcesorium podczas korzystania ze smartfona. To rozwiązanie jest praktyczne, choć ma również pewien minus, który dość szybko można zauważyć podczas codziennego użytkowania.

Gumowa powierzchnia ma tendencję do zbierania zabrudzeń. Szczególnie widoczne staje się to wtedy, gdy power bank nosimy luzem w kieszeni spodni czy kurtki. Materiał łatwo łapie drobinki kurzu, włókna z ubrań oraz inne niewielkie zanieczyszczenia, przez co po pewnym czasie nie wygląda już tak czysto jak po wyjęciu z pudełka. Na szczęście nie jest to problem, który w istotny sposób wpływa na funkcjonalność urządzenia, a samą powierzchnię można stosunkowo łatwo oczyścić.

Co ważne, niedogodność ta praktycznie znika, jeśli power bank przechowujemy w plecaku, torbie czy sling bagu. W takim przypadku gumowy element pozostaje znacznie czystszy, a dodatkowo urządzenie jest lepiej zabezpieczone przed kontaktem z innymi przedmiotami. Można więc powiedzieć, że jest to raczej drobna niedogodność wynikająca z zastosowanego materiału niż poważna wada konstrukcyjna.

Ogólnie jednak trudno mieć większe zastrzeżenia do jakości wykonania. Połączenie aluminium z tworzywem sztucznym i gumowymi elementami dobrze sprawdza się w praktyce, a całość jest odpowiednio spasowana i sprawia wrażenie sprzętu, który powinien bez problemu poradzić sobie z codziennym użytkowaniem.

Stonowany design

Solidna konstrukcja idzie tutaj w parze z dość zachowawczym wzornictwem. W przypadku smartfonów zazwyczaj wybieram kolory inne niż te najbardziej podstawowe, czyli czerń lub biel. Lubię, gdy telefon trochę wyróżnia się na tle innych modeli. W przypadku power banku mam jednak zupełnie inne podejście. Tutaj zdecydowanie bardziej zależy mi na tym, aby akcesorium nie rzucało się w oczy i nie przyciągało niepotrzebnie uwagi.

PicoGo AM52 spełnia ten warunek. Większość obudowy utrzymano w czarnej kolorystyce, dzięki czemu power bank jest bardzo stonowany i uniwersalny. Nie wyróżnia się szczególnie, gdy leży na biurku, znajduje się w torbie czy jest podłączony do smartfona. Dla mnie to zaleta – power bank ma być przede wszystkim praktycznym dodatkiem, a nie elementem, który od razu rzuca się w oczy.

Warto również wspomnieć, że podczas targów IFA w Berlinie Baseus zapowiedział nowy wariant kolorystyczny Dark Cherry. To zdecydowanie bardziej wyrazista propozycja, która może przypaść do gustu osobom szukającym akcesorium wyróżniającego się nie tylko funkcjonalnością, ale również wyglądem. Sam nadal preferuję bardziej dyskretną czarną wersję, jednak Dark Cherry zapowiada się jako ciekawa alternatywa dla tych, którzy chcą dodać odrobinę charakteru swojemu zestawowi.

Szkoda natomiast, że producent zdecydował się na tak subtelne oznaczenie swojej marki. Logotyp jest niemal niewidoczny i trzeba się nieco przyjrzeć, aby go dostrzec. Z jednej strony dobrze współgra to z minimalistycznym charakterem urządzenia, z drugiej jednak utrudnia szybkie rozpoznanie producenta. Przy kilku podobnych akcesoriach leżących obok siebie trudno byłoby na pierwszy rzut oka wskazać, który z nich pochodzi właśnie od tej marki.

Nie jest to jednak szczególnie istotny problem. Jeśli decydujemy się na konkretny model, jego identyfikacja nie będzie trudna – wystarczy spojrzeć na pudełko lub opakowanie. Poza tym dyskretne oznaczenie ma również swoją zaletę: urządzenie wygląda bardziej elegancko i nie sprawia wrażenia produktu, który za wszelką cenę chce eksponować logo producenta.

Pod względem stylistyki jest więc dość zachowawczo, ale moim zdaniem w przypadku tego typu akcesorium sprawdza się to bardzo dobrze. Czarna kolorystyka jest uniwersalna, łatwo komponuje się ze smartfonami w różnych kolorach, a jednocześnie sprawia, że power bank pozostaje dyskretnym dodatkiem do zestawu.

Prosty wskaźnik naładowania

Skoro konstrukcja PicoGo AM52 jest nastawiona na prostotę i mobilność, podobne podejście widać również w sposobie prezentowania poziomu naładowania. Informacja o ilości pozostałej energii jest przekazywana za pomocą małych diod LED. To rozwiązanie dobrze znane z klasycznych banków energii, ale w tym przypadku sprawdza się zaskakująco dobrze.

Diody pozwalają szybko zorientować się, ile energii pozostało w urządzeniu, a jednocześnie nie zajmują dodatkowego miejsca i nie wpływają na jego konstrukcję. W przypadku niewielkiego power banku trudno oczekiwać, aby konieczne było stosowanie bardziej rozbudowanego systemu.

Na rynku coraz częściej można spotkać power banki wyposażone w niewielkie ekrany, które pokazują dokładny poziom naładowania, a czasem również inne informacje, takie jak aktualna moc ładowania czy napięcie. Na papierze wygląda to atrakcyjnie, jednak nie zawsze przekłada się na lepsze wrażenia z użytkowania. W przypadku niewielkich urządzeń tego typu dodatkowy ekran potrafi zaburzyć minimalistyczne wzornictwo, a jego wykonanie często pozostawia sporo do życzenia. Niewielkie wyświetlacze nie zawsze są odpowiednio czytelne, a ich jakość wizualna potrafi wyraźnie odstawać od reszty obudowy.

Diody LED mogą więc wydawać się rozwiązaniem rodem z czasów pierwszych power banków, ale w przypadku tak kompaktowego urządzenia uważam je za bardziej praktyczny wybór. Są proste, dyskretne i spełniają swoje podstawowe zadanie bez niepotrzebnego komplikowania konstrukcji. Nie próbują na siłę dodawać kolejnej funkcji, która w praktyce może okazać się bardziej efektowna niż użyteczna.

Dodatkową zaletą jest spójność z wyglądem całego urządzenia. Diody nie dominują nad obudową i nie odciągają uwagi od jej minimalistycznego charakteru. Wystarczy krótkie spojrzenie, aby sprawdzić orientacyjny poziom energii, a przecież właśnie tego oczekuję od tego typu wskaźnika. Nie potrzebuję dokładności co do pojedynczego procenta, szczególnie w power banku o pojemności 10 000 mAh, który oferuje już wystarczająco duży zapas energii, aby nie trzeba było kontrolować jego poziomu z aż taką dokładnością.

Ostatecznie trudno więc uznać brak ekranu za wadę. Wręcz przeciwnie – w tak małym urządzeniu klasyczne diody LED wydają się rozwiązaniem bardziej przemyślanym. Są mniej efektowne, ale za to proste, czytelne i dobrze wpisują się w charakter całej konstrukcji. Przy pojemności 10 000 mAh taki sposób prezentowania poziomu energii w zupełności spełnia swoje zadanie, zachowując jednocześnie minimalistyczny wygląd PicoGo AM52.

Mocne mocowanie magnetyczne

Minimalistyczna konstrukcja i proste rozwiązania nie byłyby jednak wiele warte, gdyby PicoGo AM52 nie radził sobie z podstawowym zadaniem, czyli stabilnym połączeniem ze smartfonem. W przypadku magnetycznego power banku siła zastosowanych magnesów ma ogromne znaczenie. Nawet najlepsze parametry ładowania nie będą miały większego znaczenia, jeśli urządzenie będzie odczepiało się od telefonu przy każdym ruchu.

Podczas testów korzystałem z power banku zarówno z iPhone’em 17 Pro, jak i Xiaomi 17T Pro. W obu przypadkach smartfony znajdowały się w etui kompatybilnych z MagSafe. Mimo dodatkowej warstwy materiału pomiędzy telefonem a power bankiem połączenie było stabilne. Urządzenie pewnie trzymało się plecków smartfonów i podczas normalnego użytkowania ani razu nie zdarzyło mi się, aby niespodziewanie odpadło.

To szczególnie istotne, gdy korzystamy z telefonu w ruchu, trzymamy go w jednej dłoni albo odkładamy na chwilę na biurko. W takich sytuacjach nie chcemy zastanawiać się, czy power bank za moment zsunie się ze smartfona.

W przypadku iPhone’a 17 Pro sprawa jest jeszcze prostsza. Smartfon ma natywnie wbudowany system MagSafe, dlatego do korzystania z magnetycznego power banku nie potrzebujemy dodatkowego etui. Oczywiście odpowiednie etui może być przydatne ze względów ochronnych, ale sam mechanizm magnetycznego mocowania działa bezpośrednio z telefonem.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku Xiaomi 17T Pro. Tutaj odpowiednie etui jest w zasadzie koniecznością, jeśli chcemy korzystać z magnetycznego mocowania i bezprzewodowego ładowania. Sam smartfon nie oferuje natywnego odpowiednika MagSafe, dlatego bez odpowiedniego etui lub dodatkowego pierścienia magnetycznego power bank nie będzie miał się czego pewnie trzymać. W praktyce oznacza to, że użytkownicy tego modelu muszą pamiętać o dobraniu odpowiedniego akcesorium.

To pokazuje, jak duże znaczenie ma kompatybilność magnetyczna w przypadku tego typu urządzeń. Samo określenie „MagSafe compatible” nie wystarczy – równie ważna jest odpowiednia siła magnesów i stabilność całego połączenia. PicoGo AM52 wypada pod tym względem bardzo dobrze. Mocne magnesy dają poczucie pewności, a power bank pozostaje na swoim miejscu nawet wtedy, gdy korzystamy ze smartfona w bardziej dynamiczny sposób.

W mojej ocenie jest to jeden z najważniejszych elementów całej konstrukcji. Magnetyczny power bank ma być przede wszystkim wygodny – przykładamy go do telefonu i możemy korzystać z obu urządzeń bez ciągłego zastanawiania się, czy za chwilę nie odpadnie. W PicoGo AM52 właśnie tak to wygląda, a podczas testów z dwoma różnymi smartfonami i etui MagSafe mocowanie nie sprawiło mi żadnych problemów.

10000 mAh – ile energii naprawdę dostajemy?

Skoro mocowanie magnetyczne działa tak dobrze, warto przejść do najważniejszej kwestii z punktu widzenia power banku, czyli ilości dostępnej energii. Pojemność 10 000 mAh na papierze prezentuje się już bardzo dobrze, szczególnie jak na magnetyczny power bank o stosunkowo kompaktowych wymiarach. Baseus PicoGo AM52 nie jest więc tylko awaryjnym źródłem energii na kilka dodatkowych procent, ale akcesorium, które może realnie wydłużyć czas pracy smartfona nawet o wiele godzin.

Warto jednak pamiętać, że deklarowane 10 000 mAh nie oznacza, że dokładnie taką ilość energii otrzyma bateria telefonu. Producent podaje, że ze względu na straty związane z konwersją energii i pracą układu ładowania użytkownik może liczyć na około 5500–6500 mAh rzeczywiście dostępnej energii.

Dla porównania, bateria iPhone’a 17 Pro ma pojemność 4252 mAh, co oznacza, że PicoGo AM52 powinien teoretycznie pozwolić na około 1,3–1,5 pełnego naładowania tego smartfona. W praktyce wynik może być nieco niższy podczas ładowania bezprzewodowego, ponieważ dochodzą dodatkowe straty energii oraz wpływ temperatury. Mimo to 10 000 mAh jest tutaj znacznie bardziej uniwersalną pojemnością niż stosowane w wielu magnetycznych power bankach 5000 mAh.

Co ważne, AM52 obsługuje bezprzewodowe ładowanie Qi2.2 z mocą do 25 W, a w przypadku połączenia przewodowego oferuje nawet 45 W. W przypadku iPhone’a 17 Pro pozwala to więc nie tylko uzupełnić energię bez sięgania po kabel, ale również zrobić to stosunkowo szybko.

Z punktu widzenia codziennego użytkowania jest to moim zdaniem znacznie ciekawszy kompromis niż klasyczny power bank 20 000 mAh. PicoGo AM52 oferuje wystarczająco dużo energii, aby skutecznie uratować smartfon podczas długiego dnia, podróży czy intensywnego korzystania z aparatu, a jednocześnie zachowuje formę magnetycznego akcesorium, które można po prostu przypiąć do telefonu.

Ładowanie przewodowe i bezprzewodowe

Tutaj 10 000 mAh pozwala już na znacznie większe uzupełnienie energii smartfona, szczególnie przy ładowaniu przewodowym. Nie traktowałbym tego jednak jako power banku przeznaczonego do wielokrotnego ładowania telefonu od zera do pełna – jego główną zaletą pozostaje połączenie przyzwoitej pojemności z kompaktową konstrukcją i magnetycznym charakterem urządzenia.

W przypadku Baseus PicoGo AM52 sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej, ponieważ zastosowano tutaj akumulator o pojemności 10 000 mAh. To już wartość, która pozwala nie tylko awaryjnie podładować smartfon, ale również zapewnić mu sporą porcję dodatkowej energii podczas intensywnego dnia. Przy ładowaniu przewodowym pojemność ta powinna bez problemu wystarczyć do pełnego naładowania telefonu, a w zależności od modelu i poziomu naładowania początkowego pozwoli również na dodatkowe uzupełnienie energii.

Oczywiście w przypadku ładowania bezprzewodowego trzeba liczyć się ze stratami energii, dlatego rzeczywista ilość energii przekazywana do baterii smartfona będzie niższa niż wynikałoby to z samej wartości 10 000 mAh. Mimo to jest to wyraźnie większy zapas energii niż w typowych magnetycznych power bankach 5000 mAh. Dzięki temu PicoGo AM52 jest bardziej uniwersalny – może służyć zarówno jako awaryjne źródło energii, jak i jako praktyczne rozwiązanie podczas dłuższej podróży, wyjazdu czy dnia spędzonego poza dostępem do gniazdka.

Nie traktowałbym więc większej pojemności jako kompromisu kosztem mobilności. 10 000 mAh jest tutaj rozsądnym balansem pomiędzy zapasem energii a konstrukcją urządzenia, szczególnie że nadal mamy do czynienia z power bankiem magnetycznym, który można wygodnie przymocować do smartfona. To właśnie połączenie sporej pojemności, bezprzewodowego ładowania i kompaktowej formy sprawia, że PicoGo AM52 jest znacznie bardziej praktyczny w codziennym użytkowaniu niż mniejsze modele magnetyczne.

Jeden port USB-C

Mobilność ma jednak swoją cenę i w przypadku tego modelu widać to również w liczbie dostępnych złączy. PicoGo AM52 wyposażono tylko w jeden port USB-C, co oznacza, że nie mamy tutaj możliwości jednoczesnego przewodowego ładowania kilku urządzeń. Przy power banku o pojemności 10 000 mAh nie jest to jednak szczególnie dotkliwe ograniczenie, ponieważ zastosowana bateria zapewnia już całkiem duży zapas energii.

W praktyce bardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie ładowanie smartfona, a następnie – już jedno po drugim – słuchawek, smartwatcha czy innych niewielkich urządzeń. 10 000 mAh daje tutaj znacznie większą elastyczność niż popularne wśród magnetycznych power banków 5000 mAh, dzięki czemu nie trzeba tak mocno pilnować poziomu energii zgromadzonej w power banku.

PicoGo AM52 został więc zaprojektowany przede wszystkim jako rozwiązanie dla osób, które chcą mieć przy sobie jeden kompaktowy power bank o sporej pojemności, bez konieczności noszenia dużej konstrukcji przeznaczonej do jednoczesnego zasilania wielu urządzeń. Jeśli jednak ktoś regularnie podróżuje z kilkoma sprzętami i chce ładować je w tym samym czasie, większy power bank wyposażony w kilka portów USB-C będzie oczywiście bardziej praktycznym wyborem.

Ostatecznie pojemność PicoGo AM52 należy oceniać w kontekście jego rozmiaru i przeznaczenia. 10 000 mAh to już wartość, która zapewnia solidny zapas energii i pozwala znacznie dłużej korzystać ze smartfona bez dostępu do gniazdka. Jednocześnie zachowanie magnetycznego mocowania sprawia, że power bank pozostaje wygodny w codziennym użytkowaniu i nie zamienia się w ciężki, klasyczny bank energii.

Właśnie takie połączenie jest największą zaletą PicoGo AM52. Nie jest to po prostu mały power bank magnetyczny, który ma jedynie awaryjnie podładować telefon. Dzięki pojemności 10 000 mAh może pełnić rolę znacznie bardziej uniwersalnego źródła energii, szczególnie podczas podróży, długiego dnia poza domem czy sytuacji, w których intensywnie korzystamy ze smartfona. Jeden port USB-C ogranicza możliwość ładowania kilku urządzeń jednocześnie, ale przy takim zastosowaniu nie powinien być dużym problemem.

Podsumowanie

Baseus PicoGo AM52 Qi2.2 to power bank, który stawia przede wszystkim na połączenie dużej jak na magnetyczną konstrukcję pojemności, kompaktowych wymiarów i wygody użytkowania. Zastosowana bateria o pojemności 10 000 mAh zapewnia już solidny zapas energii, dzięki czemu urządzenie może być czymś więcej niż tylko awaryjnym źródłem kilku dodatkowych procent baterii. Magnetyczne mocowanie sprawia natomiast, że korzystanie z power banku jest bardzo wygodne – wystarczy przyłożyć go do kompatybilnego smartfona, bez konieczności ciągłego sięgania po przewód.

Na plus z pewnością należy zaliczyć bardzo dobrą jakość wykonania, aluminiową obudowę, minimalistyczny wygląd oraz mocne magnesy, które podczas testów zapewniały stabilne połączenie zarówno z iPhone’em 17 Pro, jak i Xiaomi 17T Pro wyposażonym w odpowiednie etui. Prosty system diod LED również dobrze pasuje do charakteru urządzenia – zamiast zbędnego ekranu otrzymujemy czytelny i praktyczny wskaźnik poziomu energii.

Największą zaletą z punktu widzenia możliwości zasilania jest oczywiście pojemność 10 000 mAh. To wartość, która pozwala na znacznie bardziej komfortowe korzystanie z power banku niż w przypadku modeli 5000 mAh. Przy ładowaniu przewodowym PicoGo AM52 może zapewnić pełne uzupełnienie energii smartfona, a w wielu przypadkach pozostanie jeszcze zapas energii na kolejne ładowanie lub doładowanie innych urządzeń. W przypadku ładowania bezprzewodowego trzeba oczywiście liczyć się ze stratami energii, dlatego rzeczywista ilość energii przekazana do baterii telefonu będzie niższa od nominalnej pojemności power banku.

Pewnym ograniczeniem pozostaje jeden port USB-C, który nie pozwala na jednoczesne przewodowe ładowanie kilku urządzeń. Przy pojemności 10 000 mAh nie jest to jednak szczególnie dotkliwa wada. Bardziej naturalnym scenariuszem będzie naładowanie smartfona, a następnie – już jedno po drugim – słuchawek, smartwatcha czy innego niewielkiego urządzenia. Jeśli ktoś potrzebuje jednocześnie zasilać kilka sprzętów, powinien oczywiście zainteresować się większą konstrukcją wyposażoną w większą liczbę portów.

Nie traktuję tego jednak jako poważnej wady. PicoGo AM52 ma być przede wszystkim wygodnym i mobilnym źródłem dodatkowej energii, a pojemność 10 000 mAh sprawia, że jego zastosowanie jest znacznie szersze niż w przypadku niewielkich modeli magnetycznych o pojemności 5000 mAh. Podczas podróży, zwiedzania, korzystania z nawigacji, robienia zdjęć czy po prostu długiego dnia poza domem taki zapas energii może okazać się bardzo przydatny. Jednocześnie magnetyczna konstrukcja pozwala korzystać z power banku bez plątaniny przewodów.

Ostatecznie Baseus PicoGo AM52 Qi2.2 to ciekawa propozycja dla osób, które chcą połączyć dużą pojemność z wygodą magnetycznego ładowania. Nie zastąpi najbardziej rozbudowanych power banków przeznaczonych do zasilania wielu urządzeń jednocześnie, ale oferuje znacznie większą uniwersalność niż typowe magnetyczne modele 5000 mAh. Mocne mocowanie, solidna konstrukcja, niewielkie gabaryty i pojemność 10 000 mAh tworzą bardzo udany kompromis pomiędzy mobilnością a możliwościami.

Jeśli więc szukamy power banku, który można mieć zawsze przy sobie, a jednocześnie nie chcemy rezygnować z odpowiednio dużego zapasu energii, PicoGo AM52 jest rozwiązaniem zdecydowanie wartym rozważenia. To sprzęt, który sprawdzi się zarówno jako zabezpieczenie na wypadek rozładowania smartfona, jak i pełnoprawne dodatkowe źródło energii podczas dłuższego dnia czy podróży.