Porsche Cayenne Electric S, czyli złoty środek w gamie
Jakiś czas temu miałem okazję po raz pierwszy sprawdzić, jak jeździ elektryczne Cayenne, ale wtedy w moje ręce wpadła absolutnie szalona wersja Turbo oraz podstawowy wariant gamy. Wersja Turbo to niesamowity spektakl i potwór generujący aż 1139 KM, który przyspiesza do setki w niewiarygodne 2,5 sekundy. Z kolei baza ma 435 KM i jest bardzo rozsądna, ale brakowało mi czegoś pomiędzy. Do testu trafiło więc w końcu Porsche Cayenne Electric S – wersja, która na papierze wygląda na idealny, złoty środek.

Z jednej strony nie jest aż tak skrajnie ekstremalny jak Turbo, z którego pełnego potencjału skorzystasz pewnie dwa razy w życiu, a z drugiej daje ogromny zapas mocy i pozwala zamówić coś absolutnie kluczowego – genialne zawieszenie Porsche Active Ride. Dla mnie to wyposażenie obowiązkowe, jeśli w ogóle myślisz o tym aucie.
Osiągi i ładowanie: architektura 800 V w praktyce
Co mówią nam cyfry? W Porsche Cayenne Electric S na co dzień dysponujemy mocą 544 KM, ale po aktywowaniu procedury Launch Control dostajemy aż 657 KM (lub jak kto woli 666 KM w pikowym overboost) oraz potężny moment obrotowy. Taki zestaw pozwala katapultować tego wielkiego SUV-a od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,6 do 3,8 sekundy (w zależności od nadwozia), a prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. To wartości, które jeszcze do niedawna były zarezerwowane wyłącznie dla typowo sportowych aut, a mówimy przecież o ponad 2,5-tonowym rodzinnym SUVie.
Równie imponująco wygląda układ elektryczny. Mamy tutaj potężną baterię o pojemności 113 kWh brutto oraz nowoczesną architekturę 800 V. Efekt? Auto potrafi ładować się z mocą dochodzącą aż do 400 kW. W praktyce uzupełnienie energii od 10 do 80% zajmuje około 16 minut – w tym czasie zdążysz zaledwie zamienić dwa słowa na stacji i wypić szybką kawę. Całkowity zasięg WLTP sięga do 653 km, co pozwala zapomnieć o tak zwanym range anxiety nawet w dłuższych trasach.
Zawieszenie Porsche Active Ride robi czary
Na drodze najważniejsze nie są jednak same konie mechaniczne czy sekundy w sprincie do setki. Prawdziwa magia dzieje się w zawieszeniu. Dzięki połączeniu sporej mocy z adaptacyjnym układem Porsche Active Ride ta Cayennka zachowuje się tak, jakby ważyła połowę swojej rzeczywistej masy. Ponad 2,5 tony SUV-a jedzie niesamowicie precyzyjnie. Nie ma tu mowy o żadnym niepożądanym kołysaniu nadwozia, nurkowaniu przodu przy mocnym hamowaniu czy nieprzyjemnym wrażeniu, że bezwładna masa dogania resztę auta chwilę po wykonaniu ruchu kierownicą.
W ciasnych zakrętach dostajemy precyzję i spokój, jakich po pojeździe tych gabarytów absolutnie nikt by się nie spodziewał. System Active Ride maskuje wymiary i masę samochodu tak skutecznie, że już po pokonaniu kilkunastu kilometrów przestajesz w ogóle myśleć o tym, jak duże auto prowadzisz. Kontakt z drogą jest świetny, a pewność prowadzenia zachwyca.
Zużycie energii: jak ten kolos wypada na trasie?
Biorąc pod uwagę gabaryty, napęd na cztery koła i potężne osiągi, zużycie energii okazuje się zaskakująco rozsądne. Podczas moich pomiarów w ruchu miejskim uzyskałem wynik na poziomie 19-20 kWh/100 km. Z kolei podczas dynamicznej jazdy na drogach szybkiego ruchu i autostradach zużycie wynosiło około 25-26 kWh/100 km.
To jak najbardziej realne i powtarzalne liczby przy normalnym, dynamicznym tempie jazdy, bez tamowania ruchu. Przy spokojniejszym operowaniu pedałem przyspieszenia bez problemu da się zejść do jeszcze niższych wartości. Jak na tej wielkości SUV-a z taką mocą pod maską, to wyniki więcej niż dobre.
Wnętrze przyszłości i podsumowanie
Środek samochodu to klasyczne, dopracowane Porsche. Mamy fantastyczną jakość materiałów, wzorową ergonomię i świetnie trzymające fotele. Zastosowany cyfrowy, zakrzywiony ekran środkowy (Flow Display) jest nie tylko efektowny, ale przede wszystkim niesamowicie wygodny i intuicyjny w codziennym użytkowaniu. Z profilu elektryczne Cayenne trzyma kultową linię nadwozia – wygląda jak klasyczny Cayenne i jeździ jak Cayenne, tylko znacznie ciszej i szybciej.
Stylistyka z zewnątrz jest stonowana i bezpieczna, ale właściwości jezdne i dynamika – zdecydowanie nie. Gdybym miał wybierać model dla siebie, bez wahania postawiłbym właśnie na Porsche Cayenne S z zawieszeniem Active Ride. Wersję Turbo zostawiam faniom bicia rekordów na papierze. Wersja S daje pełną frajdę z jazdy, ogromny zapas mocy na co dzień i ani przez moment nie daje poczucia, że kierujesz ciężarówką.










