Nowy 14-calowy MacBook Pro z czipem M6 oficjalnie ujrzał światło dzienne i dostarcza potężny skok wydajności, baterię wytrzymującą do 24 godzin oraz dedykowany układ pod sztuczną inteligencję. Apple wyceniło podstawowy wariant na 10 499 zł, co przy 16 GB pamięci RAM i dysku 1 TB tworzy bardzo potężną, ale i droższą niż dotychczas maszynę roboczą.
Kolejna generacja autorskich układów z Cupertino trafiła do najpopularniejszego laptopa pro. Pytanie tylko, czy skok technologiczny uzasadnia rosnące kwoty w polskich sklepach? Przeanalizowałem parametry nowego sprzętu, bo zmian pod maską jest naprawdę sporo.
Procesor M6 i skok wydajności w AI
Sercem nowego komputera jest procesor Apple M6 wyposażony w zaawansowane 12-rdzeniowe CPU oraz 12-rdzeniowe GPU. Według informacji podawanych przez producenta, ma on oferować najszybszy rdzeń CPU na świecie. W praktyce oznacza to do 30 procent wydajniejszą grafikę i odczuwalny przyspieszenie w codziennej pracy. Inżynierowie mocno skupili się na funkcjach sztucznej inteligencji uruchamianych bezpośrednio na urządzeniu – nowa jednostka ma być aż do 13 razy szybsza w przetwarzaniu promptów dla modeli językowych (LLM) w porównaniu do kultowego już MacBooka Pro z procesorem M1 oraz do 1,3 razy szybsza niż zeszłoroczny M5.
Pod kątem pracy twórczej postęp wygląda równie dobrze. Według danych Apple renderowanie z ray tracingiem w programie Blender działa do 11,7 razy szybciej niż w M1 i do 1,3 razy szybciej niż w M5. Z kolei kompilacja projektów w środowisku Xcode przyspieszyła odpowiednio 2,5-krotnie względem pierwszej generacji Apple Silicon. To pokazuje, że M6 to nie tylko kosmetyka, ale realny przyrost mocy operacyjnej.
Ekran Liquid Retina XDR, łączność i czas pracy na baterii
W obudowie zamontowano sprawdzony, genialny wyświetlacz Liquid Retina XDR. Oferuje on jasność szczytową sięgającą 1600 nitów w trybie HDR i kontrast 1 000 000:1. Dla osób pracujących w trudnych warunkach oświetleniowych Apple przygotowało opcjonalną wersję ze szkłem nanostrukturalnym, które skutecznie redukuje refleksy światła. Do dyspozycji mamy również nową kamerę Center Stage o rozdzielczości 12 MP z funkcją Widok blatu, zestaw trzech mikrofonów klasy studyjnej i system sześciu głośników z obsługą dźwięku przestrzennego.
Gigantyczny skok odnotowano w czasie pracy bez ładowarki. MacBook Pro z M6 pozwala na pracę nawet do 24 godzin na jednym ładowaniu. W porównaniu do modeli z procesorami Intela czas ten wydłużył się aż o 14 godzin, a względem M1 o pełne 4 godziny. Dodatkowo laptop obsługuje szybkie ładowanie do 50 procent w 30 minut z użyciem zasilacza USB-C o mocy 96 W. Pod kątem portów dostajemy Wi-Fi 7, Bluetooth 6, trzy porty Thunderbolt 4, gniazdo HDMI, czytnik kart SDXC, złącze słuchawkowe oraz tradycyjny port MagSafe 3. Komputer jest w stanie bez problemu obsłużyć dwa zewnętrzne wyświetlacze.
Polskie ceny i moje przemyślenia. Czy warto kupić?
A jak wygląda kwestia finansów? Oficjalna polska cena bazowego 14-calowego MacBooka Pro z M6 zaczyna się od 10 499 zł (lub 9 999 zł w ofercie dla edukacji). Przedsprzedaż rusza 28 października, a urządzenia trafią do sklepów i pierwszych klientów już 6 listopada.
Trzeba tu jasno skomentować politykę cenową. Przekroczenie progu 10 tysięcy złotych za podstawowy model to spore wydarzenie i dla wielu potencjalnych nabywców będzie to bolesny próg psychologiczny. Z jednej strony trzeba oddać producentowi, że obecna wersja startowa na rok 2026 posiada już w standardzie 16 GB zunifikowanej pamięci RAM oraz wreszcie rozsądny dysk SSD o pojemności 1 TB, co rozwiązuje dotychczasowy problem zaporowych dopłat za pamięć masową. Z drugiej strony – podwyżka ceny jest wyraźna i bezdyskusyjna. Sprzęt oferuje potężną moc, doskonałą baterię i ekran z najwyższej półki, ale Apple po raz kolejny każe sobie za to bardzo słono płacić.




