Kia PV5 elektryczny van, który wygląda jak dostawczak przyszłości, ale kosztuje tyle, co porządny kompakt. Wersja osobowa z pięcioma miejscami lub dostawcza (w przyszłości brygadówka), bateria 71 kWh lub 51 kWh, zasięg około 300 km, a ceny startują od 168k PLN – przed rabatami. Za te pieniądze tak duże i ciekawe auto to okazja, zwłaszcza w porównaniu do VW ID Buzz, który jest zdecydowanie droższy.
Futurystyczny niczym z Cyberpubka design przyciąga wzrok jak magnes i na ulicy obróci się absolutnie każdy. Pierwsze wrażenie? Wygląda na wielkiego, ale jest krótszy, niż się wydaje – mierzy niespełna 4,7 m (mniej niż Tesla Y), więc parkowanie to bułka z masłem. A zwrotność? Bajka! Wyjeżdża na raz z większości zakamarków. Na autostradzie miałem jeden nagły manewr ze zmianą pasa, auto zachowało się jak zwykłe niskie osobowe, bez bujania, dość precyzyjnie i stabilnie. Koła małe, tylko 16 cali za dzięki temu komfort zaskakująco dobry.
Na plus przeszklenie i widoczność – panoramiczne szyby, zero martwych stref, czujesz się jak w szklarni. Port ładowania z przodu? Wygodny, o dziwo. Podjeżdżasz prosto do ładowarki. Ładowałem od 10 do 80% równe 30 min. Producent podaje max 150 kW, mi więcej niż 130 nie chciał pobrać. Na pewno interesuje Was zużycie energii – małe nie jest, ale duże też nie 25 kWh/100 przy 120 km/h i około 19 kWh po mieście. Nie jest to demon osiągów 122 KM w podstawie, ale 163 KM w wersji z duża baterią jest naprawdę OK.
Wnętrze trochę plastikowe, twarde plastiki wszędzie, ale solidne i funkcjonalne z masą dziwnych schowków. Przestrzeni ogrom, jak w busie, a fotele wygodne. Po długiej trasie do Pragi i z powrotem plecy nie bolały od jazdy. W środku mamy gniazdo 230V dające możliwość zasilania zewnętrznych urządzeń, a w przyszłości przyjdzie update do Vehicle-to-Grid, które zamieni go w bank energii
Podsumowując, PV5 to bardzo fajny, praktyczny elektryk dla rodziny czy firmy. Nie jest idealny – zasięg mógłby być większy, a materiały lepsze – ale za tę cenę bije konkurencję. Jeśli szukasz czegoś uniwersalnego i nie zamierzasz dwa razy w miesiącu jechać do Chorwacji to może być to hit. To jedno z tych aut testowych, których nie chce się oddawać.










